Blog
Real World by Zebe
Zebe
Zebe Nikt Cię nie uszanuje, jeżeli
108 obserwujących 1671 notek 1429087 odsłon
Zebe, 2 sierpnia 2016 r.

V Kolumna czyli pogrobowcy Kominternu

Komintern został oficjalnie rozwiązany 15 maja 1943 roku przez Stalina. Poprzez członkostwo w Kominternie, partie komunistyczne w poszczególnych krajach postrzegane były jako szpiedzy radzieccy. Rozwiązując Międzynarodówkę Komunistyczną Stalin chciał zatrzeć to wrażenie, a także przekonać do siebie przywódców alianckich, udowadniając w ten sposób, iż nie dąży  do ogólnoświatowej rewolucji. (wikipedia)

A Ty Drogi Czytelniku uwierzyłeś, że Kominternu już nie ma ?

Jeżeli tak, to jesteś w dużym błędzie.

W całym okresie od zakończenia II WŚ aż do upadku Rosji Sowieckiej trwało w najlepsze finansowanie partii sympatyzujących z sowieckim reżimem w całym świecie zachodnim oraz w państwach zgromadzonych w specjalnie utworzonej strukturze nazwanej „państwa niezaangażowane”  obejmującej  obszar „trzeciego świata”. Tak to brzmiało w nomenklaturze komunistycznej.

To nie wszystko. Na usługach sowietów była cała armia polityków, oficjeli oraz pisarzy i dziennikarzy  publikujących w prasie nie tylko sprzyjającej sowietom. Trudno ocenić ich całkowitą ilość, gdyż była ona płynna i rozciągnięta w czasie. Wystarczy tylko dodać, że po ucieczce Mitrochina do Anglii, państwo to wydaliło ze swojego terytorium ponad 180 osób wymienionych w jego notatkach. Podobnie stało się w Niemczech, chociaż w mniejszej skali.

Nowa sytuacja, która wytworzyła się po upadku ZSRS nie spowodowała  reorientacji  rosyjskich służb specjalnych w kwestii działań propagandowo-wywiadowczych. Doszedł jednak nowy element. Do gry zostały włączone państwa byłego bloku wschodniego,  w których ukryta do tej pory  agentura  została obarczona nowymi zadaniami. Pisząc agentura mam na myśli nie tylko ludzi określanych mianem szpiegów, ale także tych, którzy służą interesom Rosji z powodów ideowych lub też osobistych. Czasami nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że padli ofiarą własnych fobii i uprzedzeń, co zostało wykorzystane w sposób znany z historii. Iluż to było użytecznych  idiotów przekonanych, że działają w interesie Polski, publikując krytyczne materiały w Niemczech lub w innym kraju. Ileż jest zawiedzonych i upadłych oficjeli, którzy wypowiedzą się dla każdej gazety, każdego medium, nie zdając sobie sprawy, że to Rosja jest ich pośrednim inspiratorem. To są metody stosowane  od lat przez służby całego świata.

Zobaczmy jak to dziś  wygląda na przykładzie Polski.

Weźmy do opisu „Gazetę Tuday”. To tytuł fikcyjny, oddający jednak istotę mojego wywodu. Za ewentualne skojarzenia nie odpowiadam.

Okres jej  działalności  można podzielić na dwa etapy. Pierwszy, to ten od momentu powstania, aż do wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Drugi zaś trwa od tamtego momentu do dziś.

W pierwszym okresie gazeta w stosunku do „nowej”  Rosji  przyjmowała linię przychylną.  Sporo tekstów traktowało o wzajemnej sympatii narodów polskiego i rosyjskiego. Grono „autorytetów” zapraszanych na łamy pełniło role katalizatora wzajemnych stosunków, bagatelizując lub nawet marginalizując  kwestie historyczne. W tym też okresie rozpoczęła się krytyka II RP, polskiego podziemia antykomunistycznego w czasie II WŚ,  a także relatywizowanie okresu stalinowskiego.  

Drugi okres jest już o wiele „subtelniejszy” w działaniu gazety. Uzyskano dostęp do niektórych zagranicznych mediów , głównie o charakterze lewicowym lub  lewicowo-liberalnym i w ten sposób zyskano możliwość oddziaływania na społeczność międzynarodową  poza granicami kraju.

Po objęciu rządów  przez Prawo i Sprawiedliwość, gazeta stanęła natychmiast w pierwszym szeregu  walki z nową władzą.  Już dziś istnieją  przesłanki, by stwierdzić, że dziennikarze tego pisma oraz osoby do niedawna jeszcze aktywne w polskiej polityce- z nią w jakiś sposób związane- rozpoczęły działania mające na celu dyskredytowanie Polski na arenie międzynarodowej w skali i natężeniu nie spotykanym do tej pory. Niepokoić może fakt, że gazeta stara się robić to w sposób, który ma odsunąć od niej podejrzenia o inspirację tych poczynań. To zaś daje sporo do myślenia w temacie inspiracji.

Oczywiście nie wszystkie negatywne opinie o Polsce pochodzą z jednego źródła. Inspiratorów jest zapewne więcej. W dobie, gdy dziennikarze stali się w dużej części płatnymi  najemnikami, stosowne służby mają spore pole do popisu.

Tym niemniej jest prawie pewne, że centrum rozsyłania „złych”  wieści z Polski jest Warszawa. Krucjata przeciw polskiemu rządowi, a w zasadzie przeciwko państwu polskiemu  podkopuje nie tylko jego wiarygodność, ale ma swój wymiar geopolityczny.

Jaki jest interes Stanów Zjednoczonych w tym, by destabilizować sytuację polityczną w Polsce ?

Takiego interesu nie ma. Rozumie to Obama oraz waszyngtońska administracja wyrażając co najwyżej zainteresowanie sprawami wewnątrz kraju, ujęte w formie uważanej za łagodną. Ale  nie  od dziś przecież wiadomo, że lobby antypolskie w USA to środowisko związane głównie z Partią Demokratyczną, mające spore wpływy w waszyngtońskiej administracji. Stąd jakaś reakcja musiała się pojawić.

Jaki w tej nagonce  jest interes Niemiec chciałoby się zapytać. Otóż Niemcy, ani żaden inny kraj Unii Europejskiej  nie mają  żadnego interesu w zaognianiu sytuacji w Polsce. Angela Merkel czy też inni czołowi przywódcy państw unijnych  nie wypowiedzieli się do tej pory negatywnie w stosunku do rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Jest tylko jeden kraj na świecie zainteresowany żywotnie destabilizacją polskiej sceny politycznej i jak nietrudno się domyśleć, jest nim Rosja. Tego chyba nie trzeba nikomu udowadniać. Działania warszawskiego centrum przeciw legalnej polskiej władzy,  można odebrać tylko jako działalność na korzyść putinowskiej Rosji. Ile w tym świadomego działania, a ile braku zdrowego rozsądku, trudno dociec. Pozostaje jednak świadomość szkód wyrządzana prawie codziennie państwu polskiemu. Władza przemija, szkody pozostają na lata.

Gazeta Today, dysponująca przez lata wiedzą dostępną tylko służbom specjalnym,  nagle została odcięta od tego źródła informacji. To zapewne budzi frustrację nie tylko jej redaktorów prowadzących, ale także służb nieprzyjaznych Polsce. Nic tak nie martwi jak źródło, które wysycha.

Duch Kominternu nadal krąży nad Światem. Polska ostatnich dni wykazała jednak, że pomimo starań wrogów państwowości, demokracja ma się dobrze. Polska jest krajem demokratycznym, bezpiecznym i godnym najwyższego zaufania. Jest krajem przede wszystkim lojalnym w stosunku do państw z którymi łączy nas wspólny interes. I to się nie zmieni.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @ESKA @Freeman Ja zaglądałem... sentymentalnie ;) Pozdro
  • @All R.I.P.
  • @UNUKALHAI Tak. Tylko, że Bizancjum zwróciło sie w stronę Księstwa Moskiewskiego i to tym...

Tagi

Tematy w dziale