Blog
Real World by Zebe
Zebe
Zebe Nikt Cię nie uszanuje, jeżeli
108 obserwujących 1671 notek 1429087 odsłon
Zebe, 31 lipca 2016 r.

American Pie: bajgle z wołowiną

Jest chyba oczywiste, że w najbliższych wyborach prezydenckich w USA decydującą rolę odegrają sprawy, które Amerykanów interesują najbardziej. To kwestie dotyczące terroryzmu,  spraw socjalnych, bezpieczeństwa obywateli, rynku pracy, imigracji  oraz kwestii obyczajowych. Te tematy dominowały w obu konwencjach na których nominacje uzyskali Trump i Clinton.

Kwestie geopolityczne zeszły zdecydowanie na plan dalszy, chociaż ich też  nie brakowało. Z oczywistych powodów komentarze europejskich mediów dotyczą jednak w większości właśnie przyszłej polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Irytować może jedynie sposób przekazu, który z rzeczywistością ma niewiele wspólnego. Media głównego nurtu skupiły się głównie na krytyce Trumpa, spychając na margines osobę Hillary Clinton, co akurat nie powinno dziwić, gdyż ma ona sporo spraw do wyjaśnienia.

O ile sprawa z „sekowaniem” Bernie Sandersa przez Demokratów nie zabierze jej pełnych procentów wyborczych, o tyle sprawa  „prywatnych” maili oraz publikacje Wikileaks – zapowiadane są nowe -  stawiają ją w nieciekawej sytuacji.

Trump zachowuje się jak wytrawny bokser, który raz co raz wyprowadza ciosy w jej kierunku, trafiając w zasadzie celnie. Sprawa dotyczy lat 2009 - 2013, w których Hillary pełniła funkcję sekretarza stanu. To w tym okresie  rozpoczęła się arabska „wiosna ludów”. To z jej inicjatywy USA interweniowały w Libii.  Obrona samej  Clinton nie jest zbyt wiarygodna, co spowodowało, że została okrzyknięta mianem „krętaczki”, a przez niektórych została nazwana  nawet kłamczynią.

Co prawda obie strony są zgodne co do tego, że interwencja G. Buscha w Iraku była fatalnym w skutkach  błędem, ale dalsza odpowiedzialność za zarządzanie tym konfliktem spoczęła na barkach  Baraka Obamy, a w momentach  kluczowych  to Hillary podejmowała decyzje. Demokraci nie są  w stanie zaprzeczyć, że państwo ISIS powstało właśnie w czasach urzędowania Clinton. To w tym czasie USA prowadziło- jak się okazuje - błędną politykę wobec Asada, rozgrywając przy okazji Rosję, co nie przyniosło żadnych efektów poza zaostrzeniem konfliktu. Dziś możemy to obserwować naocznie. Tłumaczenia Clinton, że były to działania w interesie Izraela, budzą  uśmieszki nawet  w samym Tel Awiwie, zważywszy, że to USA Obamy była inicjatorem podpisanej niedawno umowy „atomowej” z Iranem. Izrael może więc szczerze wątpić w  intencje Hillary Clinton. Owa umowa jest ciosem dla  państwa Izrael, które od prawie dwudziestu lat udaremniało atomowe plany Ajatollahów z Teheranu. Tymczasem Trump deklaruje, że poprawi stosunki z Izraelem do poziomu niespotykanego do tej pory, przywracając temu państwu należny mu status na Bliskim Wschodzie.

Dziś można domniemać, że  ani sam Obama, ani Clinton nie mają skutecznego planu na rozwiązanie sytuacji w Syrii oraz w basenie Morza Śródziemnego. Narracja dotyczy bliżej nie sprecyzowanej solidarności międzynarodowej lub  też  zacieśnienia współpracy, czy też możliwy  teoretycznie  – po raz kolejny rozważany – reset stosunków z Rosją . Z kolei sytuacja w Turcji zaskoczyła w równym stopniu administrację Obamy, co i samego Trumpa, jeszcze bardziej komplikując sytuację.

Tu warto odnieść się do wypowiedzi Donalda Trumpa dotyczącej NATO. Uważa on, że NATO jest organizacją skostniałą, nie realizującą swoich celów obronnych, bo dziś nie ma takiej potrzeby. Poza tym, jest organizacją finansowaną  głównie przez podatnika amerykańskiego i chociażby dlatego nie widzi on  powodu, by sojusz miał mieć jakieś szczególne zobowiązania wobec pozostałych członków.

Proponuje,  by zmienić strukturę sojuszu i wyznaczyć przed nim nowe cele. Głównym miałaby być walka z międzynarodowym terroryzmem oraz normalizacja sytuacji  na świecie. Do tego potrzebna jest Rosja jako gracz globalny. Trump uważa, że bez udziału Rosji - na partnerskich, równoprawnych warunkach - w koalicji antyterrorystycznej,  nie da się skutecznie zlikwidować chociażby ISIS. Zaatakowany przez liberalne media z powodu swoich „ciepłych” wypowiedzi w stosunku do Rosji Putina (Krym, Ukraina), odpowiedział, że w Rosji do tej pory zainwestował „zero” dolarów, więc nie ma powodów, by twierdzić, że działa interesownie.

Największym problemem Trumpa jest jednak jego „zero” doświadczenia w polityce tak krajowej jak i zagranicznej. To główna oś ataków Demokratów i zarazem forma obrony Hillary Clinton. Jak do tej pory uniki Trumpa są skuteczne, a im więcej materiałów będzie się pojawiało za sprawą Wikileaks, tym więcej paliwa do przerobienia będzie miał jego sztab.

Obie końcowe konwencje na których Trump i Clinton otrzymali oficjalne nominacje, były  jednak zdominowane tematami krajowymi. Uwidocznił się istniejący od dawna podział bazujący na konflikcie wartości konserwatywnych i neoliberalnych. W kwestii gospodarczej wizja Ameryki przedsiębiorców zderzyła się po raz kolejny z  miliarderami z Wall Street, finansującymi Hillary kwotą ponad dwukrotnie większą, niż tą, która dysponuje Trump.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @ESKA @Freeman Ja zaglądałem... sentymentalnie ;) Pozdro
  • @All R.I.P.
  • @UNUKALHAI Tak. Tylko, że Bizancjum zwróciło sie w stronę Księstwa Moskiewskiego i to tym...

Tagi

Tematy w dziale