„Dziesiątą rocznicę "Gazety Wyborczej" świętowano w Łazienkach, w pomarańczarni. Obecni byli wszyscy ci, którzy znaczą coś na warszawskich salonach. Imprezę połączono z sesją naukową poświęconą dziesiątej rocznicy sukcesu "Solidarności" w czerwcowych wyborach 1989 r. Zaproszeni zostali więc prezydent Kwaśniewski i generał Jaruzelski. Ten ostatni potwierdził, że "Solidarność" w 1981 r. szykowała się do brutalnego obalenia władzy. Wśród gości znalazł się amerykański finansista George Soros, twórca Fundacji Batorego. Było wielu znaczących europejskich polityków. Gdy zakończyła się część oficjalna, prezydent Kwaśniewski zaprosił wszystkich "do siebie". Czy rzeczywiście chodziło o wszystkich, trudno dociec, gdyż przy wejściu do prezydenckiego pałacu w towarzystwie strażników stała  wicenaczelna "Wyborczej" Helena Łuczywo, która decydowała, kogo wpuścić”. http://niniwa2.cba.pl/4rp_wildstein_koniec_warszawki.htm
 
MEDIA
TW ”KETMAN”, TW”RETURN” TW „TOMEK” – LESŁAW MALESZKA
Za rozpracowanie krakowskiego SKS, donoszenie na zamordowanego przez SB Stanisława Pyjasa, wyjątkowo wnikliwe raporty na temat wewnętrznych konfliktów w KOR, składanie propozycji wyszukanych prowokacji itp. Został redaktorem „Gazety Wyborczej” i wybitnym intelektualistą środowiska Unii Wolności. Informował szczegółowo o poczynania mec. A. Rozmarynowicza usiłującego wyjaśnić śmierć Stanisława Pyjasa.
TW ”NOWAK” – MAŁGORZATA NIEZABITOWSKA
Za donoszenie na kolegów z „Tygodnika Solidarność” w pierwszym okresie stanu wojennego (9 spotkań w 1982 roku, choć materiały powędrowały do archiwum dopiero w 1985 roku), a w szczególności podawanie ich charakterystyk, co umożliwiało SB wstępną kwalifikację do rekrutacji, prowadzenie gier wywiadowczych i dezinformacji, została rzecznikiem rządu premiera Tadeusza Mazowieckiego. Stanowisko słabe w porównaniu z przyznanymi jej kolegom ale też była agentką czwartej kategorii. SB z niej zrezygnowało gdyż była tchórzliwą histeryczką i mimo szczerych chęci nie nadawała się na odpowiedzialnego agenta, tym bardziej że nie angażowała się w konspirację. Po odejściu z rządu nie zmarła z głodu na bezrobociu ale świetnie prosperuje jako właścicielka firmy. W sumie ratowanie kolegów „przed tragedią narodową” opłaciło się ratującej, kolegom mniej.
KULTURA I NAUKA
TW ”HISTORYK” – Prof. JERZY KŁOCZOWSKI
Za donoszenie na wykładowców KUL, emigrację polską i ogólnie NA duchowieństwo Został senatorem III RP pierwszej kadencji (po śmierci sen. Adama Stanowskiego), od 1992 roku przewodniczącym Polskiego Komitetu UNESCO, dyrektorem Instytutu Europy środkowo-Wschodniej ufundowanym przez KBN i władze Lublina oraz członkiem Rady ds. Integracji Europejskiej przy premierze III RP. I słusznie, kto inny jak komunistyczny agent będzie lepiej integrował Europę. Jerzego Kłoczowskiego zwerbował we wrześniu 1961 roku tow. Wach, który prawdopodobnie prowadził go do 1979 roku w ramach SOR „Olimp” dotyczącego pracowników KUL Była to kontynuacja SOR „Bogobojki” z lat 1940-tych i SOR „Ciemnogród” z lat 1950-tych. Kiedy TW ”Historyk” został przekazany do Warszawy. Pismo kpt (od 1980 r. mjr) Jana Sekuły, kierownika kartoteki komendy lubelskiej do kierownika Biura „C” w Warszawie czyli archiwum MSW. Karta E-16, nr rejestracyjny 8529. TW ”Historyk” nie został przeznaczony przez układ ubecki do ujawnienia. Jerzy Kłoczowski został doceniony już po 6 latach współpracy przez SB, skoro mianowano go profesorem nadzwyczajnym, tzw. marcowym w 1967 roku BEZ habilitacji. do ujawnienia dlatego jego lustracja wzbudziła atak szału. Głównym obrońcą okazał się biskup Źyciński.
TW ”HENRYK” – Prof. BŁAŻEJ WIERZBOWSKI
ZA DONOSZENIE NA DZIAŁACZY „S” I POMOC W ROZPRACOWANIU I KZD „S” we wrześniu 1981 r. - był delegatem z Torunia – w III RP ZOSTAŁ Sędzią Trybunału Konstytucyjnego. W październiku 1998 r. wyraził odrębne zdanie protestując przeciwko uznaniu ustawy lustracyjnej za zgodną z Konstytucją, następnie ukarał nas podaniem się do dymisji. Jako profesor prawa ZOSTAŁ ekspertem komisji „Orlenowskiej”, trudno bowiem by sprawy agentury oceniali nie agenci (prawo stanowe mówi: równych mogą sądzić tylko im równi). TW ”Henryk”, dr nauk prawnych na UMK, został oficjalnie zwerbowany w lipcu 1981 roku ale już wcześniej, 19 marca 1981 r. jako ekspert NSZZ RI ”S” był obecny na sesji WRN w Bydgoszczy i wyszedł stamtąd zawczasu – czyżby SB go chciała uchronić go od ew. pobicia przez ZOMO. Oznaczałoby to, że przybliżał porozumienie z bezpieką już w czasie kryzysu bydgoskiego. W czasie I KZD „S” dostarczył SB 2 informacji b. dobrych, 9 dobrych i tylko 3 słabe. Obecnie pozostało mu już tylko kierowanie katedrą prawa rolnego UMK. Tu wychowuje młodzież w duchu tolerancji i słusznie – wychowawcami młodzieży w III RP powinni być wyłącznie donosiciele, wszak nie zawiedli w trudnych czasach
TW „PEDAGOG” – prof. ANDRZEJ GARLICKI
26 listopada 1953 roku, gdy jeszcze był studentem, podpisał zobowiązanie do współpracy z UB (IPN 00225/13, karta nr 7). Według „Wprost” kablował jedynie do 1955 roku, następnie w 1963 roku przygotował dla SB listę rewizjonistów oraz pisał raporty pochwalne na Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego, a w latach 1970-tych miał podjąć współpracę z I Departament, natomiast w latach 1980-tych nie donosił, ale zgodnie z naszymi danymi był tajnym współpracownikiem nieprzerwanie do 1989 roku. W latach 1970- tych jako szef egzekutywy partyjnej był Kontaktem operacyjnym „G”, co odpowiadało statusowi tajnego współpracownika wśród bezpartyjnych. Donosił wówczas głównie na studentów, dla ich dobra rzecz jasna. Podobnie w latach 1980-tych, kiedy w nagrodę za zasługi pedagogiczne został dziekanem Wydziału Historii, był KO. Rola TW „Pedagoga” była dla wszystkich jasna, za co w 1981 roku nie został wpuszczony do „Solidarności” przez mgr Jerzego Targalskiego, który został za ten swój haniebny czyn – wiadomo przeież że „S” powinna być otwarta dla agentury – potępiony przez opinię publiczną Instytutu Historii UW i uznany za niezrównoważonego psychiczne i politycznie. Oczywiście opinia publiczna miała rację. Obecnie TW "Pedagog" jako przewodniczący komisji etyki Senatu Uniwersytetu Warszawskiego jest symbolem kryteriów etycznych III RP. Wyłącznie bowiem donosiciele powinni nas uczyć co jest, a co nie jest moralne, byśmy się nie zagubili w Ubekistanie.
TW „Pedagog” jako członek redakcji „Kultury” (1963-1981) i „Polityki” (od 1982, później współpracownik) musiał również donosić na kolegów – dziennikarzy, choć tu wszyscy donosili na siebie, więc wielkiej szkody społecznej nie było; po prostu TW pilnowali się nawzajem nie wiedząc, że wszyscy pracują dla tego samego oficera prowadzącego. Biorąc pod uwagę ogromne zasługi w wychowywaniu młodzieży dla III RP, TW „Pedagog” powinien uzyskać czołową pozycją w establishmencie III RP, a tu go koledzy donosiciele zlekceważyli.
Największe zasługi TW "Pedagog" oddał jednak opluwając na polecenie partii i bezpieki Józefa Piłsudkiego, udowadniając niezbicie, iż marszałek był psychicznie chory, ponieważ chciał Polski niepodległej. Co innego gdyby walczył o Polskę sowiecką, zawsze wierną Moskwie, wówczas wykazałby się zdrowiem psychicznym jak kaśdy ubek czyli patriota.
TW "LEŃSKI" - dr DARIUSZ MATELSKI
"Leński", ur. 1963, doktor na Wydziale Historii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, wykłada historię najnowszą Polski. „Leński” rozpoczął studia w 1982 roku w stanie wojennym. Jego ulubionym zajęciem było donoszenie na kolegów i wykładowców. Ostatecznie to łatwiejsze niż czytanie i zdawanie egzaminów. Ulubionym obiektem wypracowań dla bezpieki Matelskiego był prof. Tomasz Szramm W drugiej połowie lat 80-tych Tomasz Szramm był prodziekanem d/s studenckich na Wydziale Historii UAM, pracował wówczas w Katedrze Historii Powszechnej XIX wieku i robił co mógł, żeby prześladowanych studentów nie relegowano z uczelni, dlatego stał się obiektem zainteresowań Towarzyszy z bezpieczeństwa. Prof. Szramm udowodnił, iż nie nadaje się do standardów moralnych III RP, natomiast „Leński” cel osiągnął; pracę magisterską napisał u prof. Makowskiego, byłego cenzora i został pracownikiem naukowym w Instytucie Historii UAM oraz laureatem nagrody naukowej KLIO, ulubieńcem „Wybiórczej” i Ewy Milewicz, która lubi przeprowadzać z nim wywiady. Publicznie „Leński” lubi zarzucać innym, iż pracowali dla komunistów. Pisanie donosów tak weszło mu w krew, że teraz wyciąga stare raporty, uzupełnia i publikuje jako artykuły na temat historii opozycji. Jego życie potwierdza tezę, iż prawidłowy wybór drogi życiowej jest gwarantem powodzenia. Takich młodych naukowców nam trzeba jako wzorca dla młodzieży. Niezłomne zasady moralne - oto fundament III RP. Kariera "Leńskiego" rozwija się nadal pięknie. Na sesji poświęconej Karolowi Estreicherowi (Kraków, 3-4.03.2006 r.) zorganizowanej przez Towarzysto Przyjaciół Sztuki był przedstawiany przez prezesa Towarzystwa Kazimierza Witka jako wybitny naukowiec, następca karola Etreichera i autor pomnikowego dzieła o stratach kultury polskiej w ostatnich wiekach. Wydawcą tej grafomańskiej pozycji było oczywiście Towarzystwo, no ale trzeba było jakoś uhonorować tak zasłużonego dla kultury Ubekistanu donosiciela. Nadal będziemy obserwowali karierę "Leńskiego" w III RP.
POLITYKA
TW "ZAPALNICZKA" – ZDZISŁAW NAJDER
ZA donoszenie na przyjaciół i infiltrowanie emigracji, ZOSTAŁ szefem Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym NSZZ „S”. (1990-1992). TW „ZAPALNICZKA” (NAJDER ZDZISŁAW MARIAN IPN BU 00257/395 i IPN BU 001102/1462) był jednym z członków PPN (od 3 maja 1976), jako dyrektor redakcji polskiej RWE (1982-1987) po zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki wydał zakaz koncentrowania się na tej informacji, następnie chciał uczynić swoim zastępcą Jacka Kalabińskiego (KALABIŃSKI JACEK MICHAŁ - IPN BU 002086/83)*, głównego propagandystę komunistycznego („Tu Jedynka”), o czym komuniści wiedzieli wcześniej niż pracownicy RWE. 2 października 1985 roku Warszawski komentator TV nazwał Kalabińskiego „wicedyrektorem Rozgłośni Polskiej RWE”, kiedy reżymowa TV nadała reportaż z Nowego Jorku ukazując jak Jacek Kalabiński razem z korespondentem TVP Tadeuszem Zakrzeskim drwili z emigrantów demonstrujących przeciwko wizycie Jaruzelskiego w USA. Zespół polskiej redakcji RWE zbuntował się jednak i uniemożliwił nominację. Kalabiński, ekspert od zwalczania polityki USA, został więc tylko korespondentem RWE w Nowym Jorku.
Informacje o agenturalnym aspekcie kariery Najdera są też w książce George'a Urbana "Radio Wolna Europa i walka o demokracje", którą parę lat temu wydało wydawnictwo "Prószyński i S-ka".
W III RP Zdzisław Najder był też głównym doradcą premiera Jana Olszewskiego (1992), a za AWS na otarcie łez został doradcą Sekretarza Biura Komitetu Integracji Europejskiej. TW „Zapalniczka” (ur. 1930) ujawniony 14 czerwca 1992 roku przez prezydenta Lecha Wałęsę - w ramach walki przeciwko rządowi premiera Jana Olszewskiego i ośmieszony przez Jerzego Urbana, przyznał się do swego kryptonimu, twierdząc, iż manipulował bezpieką chroniąc przyjaciół, którzy wiedzieli o jego roli, ale niestety zmarli, więc mogą za nim zaświadczyć tylko przy pomocy okrągłego stolika. Pobrane pieniądze zwracał, choć bez odsetek. Dzięki swojej działalności zawsze otrzymywał paszport i większość życia spędził na stypendiach zachodnich jako conradysta.
Dziś snuje się na marginesie pro-lustracyjnej prawicy, która udaje, że nic nie wie, TW publikuje na łamach prolustracyjnej (od stycznia 2005 r.) „Rzeczpospolitej”. Napisał trzy książki: zbiór szkiców „Nad Conradem”, „Życie Conrada-Korzeniowskiego” oraz wspomnienia „Komu i jak doradzałem”. Jest członkiem Rady Programowej Platformy Obywatelskiej.
TW "ZNAK" - MICHAŁ BONI
Za niezwykle cenne usługi w kontrolowaniu RKW „Mazowsze” TW „Znak” został doceniony w III RP, zwłaszcza w jej stadium początkowym, no ale ostatecznie zarejestrowany został dopiero w 1988 roku, kiedy nawet niemowlęta wiedziały, że komunizm się samolikwiduje i był to ostatni dzwonek by przyłączyć się do zwycięzców z SB, co zapewniało jakieś miejsce w wolnej Polsce. W rządzie Tadeusza Mazowieckiego (1990) TW „Znak” (10.06.1954r) sprawował urząd podsekretarza stanu w ministerstwie pracy i polityki społecznej, w gabinecie Jana Krzysztofa Bieleckiego był już ministrem pracy i polityki socjalnej (1991), a w rządzie Jerzego Buzka szefem gabinetu politycznego ministra pracy i polityki socjalnej Longina Komołowskiego (1997-2001). W pierwszej kadencji został wybrany w Radomiu posłem z ramienia Kongresu Liberalno-Demokratycznego a następnie członkiem władz Unii Wolności. Dziś w rządzie Domalda Tuska.
Nasz doktor nauk humanistycznych (kulturoznawstwo na UW) jako specjalista od zarządzania zasobami ludzkimi (doświadczenie to on ma), pełnił funkcję dyrektora Programu Reform Polityki Społecznej Instytutu Spraw Publicznych, był konsultantem III NFI oraz Polsko-Amerykańskiego Funduszu Przedsiębiorczości w dziedzinie spraw pracowniczych (wiedział gdzie kasa). Jako TW-k pod numerem 54946 zarejestrowany został 15.02.1988 przez Wydz. III-2 (inteligencja) SUSW Warszawa. Targował się aż 9 miesięcy i 29 listopada Wydz. III-2 SUSW zarejestrował go jako TW „Znak” (nr rejestr. 54946). Donosił do stycznia 1990 roku, a więc również na swego pryncypała premiera Mazowieckiego, po czym 5 stycznia kontaktów zaprzestano.
TW "ŚWIĘTY" (TW ”KOLUMB”) – MARIAN JURCZYK
Donosił na kolegów ze Stoczni: Józefa Szamańskiego i Eugeniusza Szyrkusa, pierwszego wycenił na tysiąc złoty (22 sierpnia 1977). 22 czerwca 1977 r. kpt. Leon Dynak (Sekcja Wydz. III) zwerbował i prowadził Mariana Jurczyka - TW „Świętego” (czerwiec 1977-1979, formalnie do lutego 1981), który zgodził się, pod groźbą wyrzucenia z pracy, a nie obcinania rąk czy gotowania w oleju rzepakowego (zresztą oleju w sklepach nie było) rozpracować grupę Edmunda Bałuki (SOR „Szerszeń”). „Święty” donosił w sposób zaangażowany ale nie zawansował, bo SB uznała go z mało inteligentnego. W styczniu 1979 r donoszenie mu się znudziło i zaprzestał współpracy, tłumacząc, że teraz nie dotyczy ono grupy Bałuki. Dlatego w lutym 1981r. założono mu SOR „Nawiedzony” i mógł uchodzić za prześladowanego. Brak wytrwałości w kablowaniu spowodował, iż Jurczyk nie zrobił wielkiej kariery w III RP, jako senator, a zwłaszcza burmistrz Szczecina prawdziwą władzę oddał postkomunistom – wiedział, że należy się ona właścicielom teczek. A pomyśleć, gdyby donosił nadał, może zostałby wybrany pierwszym demokratycznym prezydentem Ubekistanu?
Doskonałą przyszłość w III RP zapewnił sobie natomiast sędzia Sądu Najwyższego Piotr Hofmański, stwierdzając 2 października 2002 roku, wbrew Sądowi Lustracyjnemu, który kilkakrotnie uznał, iż Jurczyk jest „kłamcą lustracyjnym”, że Jurczyk nie współpracował z SB, ponieważ jego informacje „nie miały w rzeczywistości jakiejkolwiek wartości”; fakt aresztowanie kuriera czy Szamańskiego lub inwigilowanie go było bez znaczenia i sprawiło mu tylko przyjemność. Zresztą tysiąc złoty stanowiło zapomogę, gdyż jak wiadomo SB zajmowała się pomaganiem ludziom znajdującym się w potrzebie.
TW „BOLTON”, TW „GRAŻYNA” – JERZY ŻURAWIECKI
Wzorowy samorządowiec – nadzieja Ubekistanu. Jak na przyszłego polityka III RP przystało, nie wiadomo dokładnie kiedy zaczął donosić ale gdy w roku 1981 został członkiem Zarządu Regionu w Koninie i delegatem na Zjazd, w sierpniu w związku ze zbliżającym się zjazdem Solidarności ODNOWIONO z nim kontakt i od października już pracował na rzecz porozumienia narodu z Towarzyszami z Bezpieczeństwa. Po roku 1989 III RP odwdzięczyła się TW „Boltonowi” za 10 lat ciężkiej pracy pod kierunkiem por. Połatyńskiego i w nagrodę został przez TW „Beibi” (Bożenę Brzezińską) wyznaczony na posła „S” z Konina do Sejmu kontraktowego, który zgromadził kwiat agentury, następnie był przewodniczącym Zarządu Regionu „S” w Koninie przez cztery kadencje, trudno bowiem by takie stanowisko powierzyć jakimś oszołomom. Wreszcie przerzucono go na odcinek samorządowy, skąd ma się wyłonić nasza nowa elita; „Grażyna” był przez jedną kadencję radnym wielkopolskiego sejmiku samorządowego i w 2003 roku został przewodniczącym Rady Powiatu Tureckiego. Zachowywał się przykładnie wszędzie promując kumpli z SD.
BIZNES
TW ”ANDRZEJ”- KRZYSZTOF WOLAK
Młody psycholog w swoich donosach pisał o studentkach - opozycjonistkach, które przychodziły do przychodni po poradę. Podawał m. in. informacje o stanie psychicznym tych dziewczyn, o rezultatach testu psychologicznego, a także o informacjach na temat opozycji, które zdobył w czasie wizyt, a także przypadkowych spotkań ze swoimi pacjentkami.
[PRZYPIS: Odpis informacji tajnego współpracownika "Andrzeja" nr 79 z dnia 14 października 1979 r., przyjął kapitan Edward Dusza, Sprawa Operacyjnego Rozpracowania, kryptonim "Hanka", t. I, IPN BY 081/307; wyciągi z informacji tajnego współpracownika "Andrzeja" nr 7/80 z 29 II 1980 r., nr 8/80 z 10 III 1980 r., przyjął kapitan Edward Dusza; Sprawa Operacyjnego Rozpracowania "Petycja", IPN BY 081/321; meldunek operacyjny OE - 5/80, IPN BY 081/321.]
Prowadzącym TW "Andrzeja" był zastępca naczelnika Wydziału III KW MO kpt. Edward Dusza. TW "Andrzej" bywał na spotkaniach Duszpasterstwa Akademickiego. W dniach 21 - 25 IV 1980 r. o. Władysław Wołoszyn zorganizował cykl wykładów Bohdana Cywińskiego. Aktywni w dyskusjach po wykładach byli Wiesław Cichoń i asystent Zakładzie Filozofii UMK Andrzej Zybertowicz. Znajomość tych dwóch osób zafrapowała SB i "Andrzej" otrzymał polecenie rozpoznania poglądów Zybertowicza. Dokonał tego w dłuższej rozmowie i napisał sprawozdanie.
[PRZYPIS: Meldunki Operacyjne z 29 IV 1980 r. i 17 VI 1980 r. sporządzone przez kapitana Bogdana Ścisłka, fotokopie teczki Sprawy Operacyjnego Rozpracowania "Wiesław" dotyczącej Wiesława Cichonia, IPN BY 0104/53.]
Krzysztof Wolak ukończył psychologię na UAM w Poznaniu w roku 1976 i od tego czasu aż do 1984 r. pracował w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu. W 1984 r. podjął pracę na UMK jako pracownik naukowo-dydaktyczny. W 1985 roku obronił doktorat na Akademii Medycznej w Gdańsku. (Tak wiec praca w Poradni Psychologicznej na UMK w latach 1970-ych była dorabianiem do głównego etatu poza uczelnią), wymienia go "Skład osobowy UMK" za r. 1979 na str. 135, jako jedynego pracownika Poradni Psychologicznej w Akademickiej Przychodni Lekarskiej.: "Skład osobowy UMK", Toruń maj 1979 r., na str. 135 podaje: Poradnia Psychologiczna - Psycholog: mgr Krzysztof Wolak (tylko 1 osoba do wyboru). Mgr Wolak, obecny dr Wolak, nauczyciel akademicki na UMK, to ta sama osoba, urodzona we Wroclawiu 10 kwietnia 1950 roku.
KRZYSZTOF WOLAK posiada certyfikaty dostępu do informacji niejawnych, jak też do problematyki psychologicznych sylwetek osób zaangażowanych w terroryzm. Człowiek, który ze względu na swoją mało komu dotychczas znaną przeszłość mógł być podatny na szantaż za pomocą groźby jej ujawnienia, Miał do czynienia z obszarami wrażliwymi ze względu na PUBLICZNE bezpieczeństwo... W przeszłości, popełniając uczynki, analogiczne do naruszania tajemnicy lekarskiej, tj. nadużywając (na rzecz SB) zaufania osób, korzystających z jego porad, miał do czynienia z obszarem PRYWATNEGO bezpieczeństwa tych, którzy przychodzili do Poradni Psychologicznej.
TW „Andrzej” w III RP jest oczywiście biznesmenem. Posiada firmę „Cogito”, zajmującą się rekrutacją i szkoleniem w dziedzinie zarządzania personelem. Oj zarządzać to on potrafi, no i posiadanie kwalifikacji psychologicznych już udowodnił. Szkoda, że nie uczy już młodzieży na większą skalę, gdyż z powodu nie napisania habilitacji, został przekwalifikowany na starszego wykładowcę w Katedrze Psychologii.
[Źródla: "Raport Instytutu Zarządzania" 3/2000 i 2/2001. Jest (był?) także przewodniczącym strefy bydgoskiej „Lions Club”.]
TW „JAN LEWANDOWSKI” – PAWEŁ MIKŁASZ
W listopadzie 1977 roku donosił m.in. na Janusza Szpotańskiego (np. o jego kontaktach z red. Giedroyciem), Andrzeja Czumę (wydawał sposoby transportu bibuły z Warszawy do Gdańska i Szczecina) oraz Leszka Moczulskiego, informował o powielaniu w Instytucie dla Niewidomych w Laskach bibuły, za wskazanie nakładu nielegalnych wydawnictw zainkasował 3 tys. zł. Tak zasłużony dla „przybliżania porozumienia z SB” uzyskał pozwolenie na stworzenie konspiracyjnego Wydawnictwa im. Konstytucji 3 Maja (1978). Współpraca Wydawnictwa im. Konstytucji 3 Maja z „Bratniakiem” RMP została zainspirowana przez SB, która przez „Jana Lewandowskiego” - Mikłasza chciała wejść do redakcji organu Ruchu Młodej Polski. W stanie wojennym z polecenie SB założył Wydawnictwo „Myśl” (1983), w którym współpracował z Janem Lityńskim. Bezpieka kontrolowała Lityńskiego, Lityński był zadowolony, że się tak skutecznie ukrywa, a „Jan Lewandowski” inkasował, inkasował, inkasował. Wszyscy byli zadowoleni. Wykazawszy się zdolnościami biznesowymi w III RP UZYSKAŁ PRAWO DO DOJENIA PFRONU, aresztowany bo nie chciał się dzielić, został szybko zwolniony na interwencję posłów (a jakże) Jana Lityńskiego, Janusza Onyszkiewicza i Jacka Kuronia. Trudno by Unia nie broniła agentury. Został także przedstawicielem nowojorskiego „Nowego Dziennika” i organizatorem pojednania Polaków i Żydów. Któż do tego nie jest bardziej uprawniony niż agentura, ostatecznie ma się to doświadczenie z 1968 roku!
TW „MONIKA” – HENRYK KARKOSZA
Cenny donosiciel w środowisku krakowskiego SKS, później „niezależny wydawca” z nadania SB. Za donoszenie na RMP, krakowski SKS, w tym na Roberta Karczmarka, Bogusława Sonika i innych w III RP został biznesmenem z prawem do gescheftów ale noga się podwinęła i stracił wszystko, oprócz dobrego imienia; przymuszony przez środowisko „Wybiórczej” idzie w zaparte. Zaczynał jako młodszy inspektor w sekcji kryminalnej Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KWMO w Tarnowie (1976), wkrótce oddelegowany na ważniejszy odcinek (1977) . TW „Monika” był czołowym wydawcą nielegalnych książek i czasopism w Małopolsce (1978 do 1989); pod kontrolą SB wypuszczał od 70 do 80 proc. drugoobiegowych wydawnictw na południu Polski. Był członkiem kierownictwa Funduszu Wydawnictw Niezależnych, który rozdzielał pieniądze przychodzące z Zachodu, agent nie mógł przecież zostać bez środków do życia a bezpieka płaciła kiepsko, a tak sama mogła się jeszcze przy nim pożywić. SB musiało się bardzo bawić czytając donosy „Moniki” na „Ketmana” i vice versa. „Monika” poderwał autorytet Andrzeja Mietkowskiego by odsunąć go od poligrafii SKS i sam ją przejął w 1980 roku; wówczas Krakowska Oficyna Studentów przekształciła się w Wydawnictwo KOS, a w 1982 w Oficynę Literacką.
TW "SŁAWEK" SŁAWOMIR DASZUTA
Za informacje o duszpasterstwie akademickim w Gdańsku w czerwcu 1969 roku żądał od SB 10 tys., wydał m.in. Andrzeja Czumę jako twórcę organizacji „potencjalnie dążącej do obalenia ustroju” (być może chodziło o „Ruch”). Już wówczas przejawiał więc zdolności biznesowe, które w pełni mógł rozwinąć budując III RP jako prawicowiec. W nagrodę za donoszenie, które rozpoczął gdy był studentem V-go roku Wydziału Budowy Maszyn Politechniki Gdańskiej, został dyrektorem generalnym Forad sp. z o.o. w Gdańsku instalującej fotoradary na spółkę z "prawicowymi" samorządowcami.
TW „SLAWEK” WIESŁAW JAN KUROWSKI
Od 1976 roku inwigilował i systematycznie donosił na Andrzeja Czumę za co został politykiem prawicowym średniego szczebla; był radnym Akcji Wyborczej Solidarność , potem w PIS, wydalony
PROFESURA
TORUŃ – UMK
TW „KRZYSZTOF” - PROF. JANUSZ KRYSZAK, poeta i historyk literatury, (ur. 22 listopada 1945 roku w Bydgoszczy), zwerbowany 17 października 1967 roku i wiernie choć płatnie służący SB do 1989 roku czyli od 21 do 43 roku życia. Opłaciła się. Nagrodą była niczym nie zmącona kariera naukowa i pozycja autorytetu moralnego oraz dodatkowa kasa. „Krzysztof” donosił m. in. na Stanisława Śmigla i swojego opiekuna prof. Artura Hutnikiewicza. „Krzysztof” służbowo wstąpił do Toruńskiego Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania (1981). Zachowała się teczka pracy agenta „Krzysztofa”.
TW "HENRYK" - prof. BŁAŻEJ WIERZBOWSKI, prawnik, po ujawnieniu postanowiono, iż TW „Henryk” ma zająć się wyłącznie pracą naukową, nie będzie miał zajęć ze studentami, zobowiązano go też do przejścia na emeryturę w wieku 60 lat, czyli w roku 2006. Inne informacje, patrz: Ludzie Ubekistanu.
TW "KAZIK" – prof. KAZIMIERZ WAJDA, ur. 26.05.1930 w Bydgoszczy, syn Tadeusza – rezydent od lat 1950-tych. Współpracował niechętnie i nie był gorliwy, czasami starał się bronić osoby inwigilowane w raportach do SB. Po raz pierwszy zwerbowany w 1948 roku pod groźbą, że jego ojca, jako pracownika leśnictwa przed wojną potraktują jako sanacyjnego „dwójkarza”. Współpracował do połowy lat 50. gdy został I sekr. KU PZPR na UMK (pracował w tym czasie w placówce PAN w Toruniu), od tej pory bezpieka zrezygnowała z niego; ponownie zwerbowany został w latach 70-tych. Wajda przystał na współpracę po to, aby uzyskać zgodę na długotrwały pobyt naukowy za granica, tuz po powrocie w 1979 r. dostał stanowisko kierownika Zakładu Nauk Politycznych w Instytucie Nauk Społecznych. IPN, był kontaktem także, ZANIM awansował na kierownika ZNP. W roku bodajże 1985 minister odmówił zatwierdzenia go jako (pro?)dziekana, podobno za jego aktywność w strukturach poziomych PZPR; na opóźnianiu awansu z doc. na prof. zaważył sprzeciw sekretarza ds. propagandy w KW PZPR (KU PZPR popierał ten wniosek o awans), a to z kolei podobno z powodu „wygłaszania kazań” (występowanie z prelekcjami na Tygodniu Kultury Chrześcijańskiej, zresztą w ramach swojej kompetencji zawodowej/naukowej). Jego aktywność w neo-„S”, w [Ch-D]SP i potem w ROAD nie sięgnęła wyżej niż lokalny poziom toruński.
"Kazik" miał być agentem Wydziału III KW MO w Toruniu (bezpieka), dokument z września 1979, spisał szef SB na woj. toruńskie płk. Zygmunt Grochowski.
TW "CASUS" - prof. JERZY ŚLIWOWSKI (1907 - 1983), prawnik. jak każdy donosiciel dla naukowców polskich i pokomunistycznej inteligencji – „ogromny autorytet naukowy”, donosił m. in. na prof. Stanisława Salmonowicza. Na UMK zawieszono poświęconą mu tablicę, a jego imieniem nazwano audytorium.
LUBLIN - KUL
TW „HISTORYK” – prof. Jerzy KŁOCZOWSKI,numer werbunkowy 8529, zwerbowany w 1961 r. czynny co najmniej do 1980 r. a zapewne i dłużej, patrz: Ludzie Ubekistanu.
WARSZAWA – UW
TW „PEDAGOG” – prof. ANDRZEJ GARLICKI, patrz: Ludzie Ubekistanu.
Prof. JERZY HOLZER,historyk okresu międzywojennego, członek polsko-niemieckiej komisji podręcznikowej, bardzo ceniony w Niemczech, uczestnik tzw. Komisji Michnika, w której było co najmniej dwu tajnych współpracowników bezpieczeństwa. Prof. Holzer sam przyznał się do pracy w latach 1960-tych dla I Departamentu na odcinku niemieckim, a więc musiał być zarejestrowany w Wydziale 1. Niestety, w latach 1970-tych musiał także utrzymywać kontakty z SB, skoro wskazał im jako kandydata do werbunku Witolda Prusa. W. Prus zgodził się na współpracę ale tylko przy okazji jednej konferencji w RFN i potem wycofał się. Gdy obecnie sprawa wyszła na jaw, chciał by prof. Holzer opowiedział jak wyglądała prawda, ale spotkał się z odmową i popełnił samobójstwo. Prof. Holzer od 1976 roku związał się z opozycją, kiedy zaprzestał współpracy – nie wiadomo.
WARSZAWA – PAN
KO „L.K.” – LESZEK KARCZMAREK lubił donosić na studentów Biologii UW w drugiej połowie lat 1970-tych, w nagrodę mógł wyjeżdżać na staże i stypendia zagraniczne, po ukończeniu Wydziału Biologii UW zrobił karierę naukową i został profesorem dr hab. w Instytucie Biologii Doświadczalnej PAN im. Marcelego Nenckiego w Warszawie, jest członkiem korespondentem Polskiej Akademii Nauk, zajmuje się fizjologią i biologią molekularną mózgu, w szczególności biologicznymi mechanizmami uczenia się i pamięci, jest autor licznych prac naukowych, współautorem książek szkolnych, popularyzatorem biologii. Oto jeszcze jeden przykład, iż donoszenia na bezpiekę się opłacało.
KRAKÓW – UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI
TW „LEW” - JAN STANEK, ur. 17.03.1950, syn Józefa, w roku 1987 adiunkt w Instytucie Fizyki, dzisiaj też prac. UJ, prowadzony przez kpt. Franciszka Waśko z Sekcji IIIa Wydz. III-1.
TW „JÓZEF” - FRANCISZEK SZAFRANIEC, ur.21.03 1940, syn Kaspra, profesor w Instytucie Matematyki UJ, prowadzony przez por. Radosława Gutkowskiego z Sekcji IIIa Wydz. III-1.
TW „ŻALGIRIS” - ANDRZEJ JANKUN, ur. 9.03. 1940, syn Aleksandra, w 1987 roku adiunkt w Instytucie Botaniki UJ, obecnie dr hab. Dyrektor Biblioteki Instytutu Botaniki PAN i UJ, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. Kopernika, prowadzony przez por. Radosława Gutkowskiego z Sekcji IIIA Wydz. III-1. Agenci zawsze byli miłośnikami ludzi i przyrody.
TW „DAMIAN” - WOJCIECH MAZUR, ur.19.09.1963, syn Stanisława, w roku 1987 student historii i nauk politycznych, obronił doktorat na Wydz. Historii, pracownik naukowy Europeistyki UJ, prowadzony przez chor. Mieczyława Maja z Sekcji IIIa Wydz. III-1. Kablowanie się opłaciło.
TW „FILOZOF” - JAN PAWLICA, ur. 5.03.1930, syn Rocha, w roku 1987 doc. hab. i kierownik Zakładu Etyki w Instytucie Filozofii UJ, prowadzony przez kpt. Franciszka Waśkę z Sekcji IIIa Wydz. III-1. Dziś zasłużony emeryt etyką może zajmować się tylko hobbystycznie, ale tradycji stało się za dość – agent bezpieki specjalistą od etyki.
TW „4436” - KRZYSZTOF ŚLUSAREK, ur. 23.08.19 ..., syn Mieczysława, w roku 1987 student historii, dzisiaj dr hab. wicedyrektor Instytutu Historii UJ, prowadzony przez chor. Mieczysława Maja z Sekcji IIIa Wydz. III-1. Opłaciło się, dziś „4436” pisuje uczone rozprawy o dylematach Polaków w XIX wieku: kolaborować czy bezsensownie walczyć o wolność.
TW „KAZIMIERZ” - HENRYK LIZUREJ, ur. 1.02.1930, syn Romana, w roku 1987 był adiunktem na Wydziale Fizyki UJ, dzisiaj na zasłużonej emeryturze, prowadzony przez kpt. Franciszka Waśkę z Sekcji IIIa Wydz. III-1 WUSW w Krakowie.
TW „OLGIERD” - ALEKSANDER SZULC, ur. 22.03 1924, syn Edmunda, dyrektor Instytutu Filologii Germańskiej UJ (1987), dzisiaj na zasłużonej dla bezpieki emeryturze, prowadzony przez ppłk. Wiesława Hryniewicza, naczelnika Wydz. III-1 WUSW w Krakowie.
TW „ADAM” - MAREK MARECIK, ur. 15.02.1948, syn Franciszka, w 1987 był pracownikiem Instytutu Geografii UJ, prowadzony przez kpt. Franciszka Waśkę z Sekcji IIIa Wydz. III-1 WUSW w Krakowie.
TW „ZWIERZYNIECKI” - JAN KUCIA, ur. 25.06.1941, syn Franciszka (nie mylić z obecnym pracownikiem UJ, dr socjologii Markiem Kucia), pracownik Biblioteki jagiellońskiej (1987), prowadzony przez por. Radosława Gutkowskiego z Sekcji III-A Wydz. III-1 WUSW w Krakowie.
TW „TADEUSZ” - TADEUSZ KLINGER, ur. 1.06.1948, syn Jana, w 1987 roku był kierownikiem Hotelu profesorskiego, dzisiaj także pracuje w administracji UJ, prowadzony przez por. Radosława Gutkowskiego z Sekcji IIIa Wydz. III-1 WUSW w Krakowie.
TW „VB” - RYSZARD LAMPART, ur. 3.04 1958, syn Mariana, w 1987 roku był pracownikiem działu transportu UJ, prowadzony przez chor. Mieczysława Maja z Sekcji IIIa Wydz. III-1 WUSW w Krakowie.
TW „KRUK” - KRYSTYNA KRUKOWIECKA, ur. 29.10.1944, córka Józefa, pracowniczka działu współpracy z zagranicą UJ (1987), prowadzona przez ppor. Mirosława Chećkę z Sekcji IIIa Wydz. III-1 WUSW w Krakowie.
TW „STARY” - JERZY DZIADYK, ur. 12.12. 1956, syn Jana, w roku 1987 pracownik składnicy paszportowej UJ, prowadzony przez por. Radosława Gutkowskiego z Sekcji IIIa Wydz. III-1 WUSW w Krakowie.
FILIA UMCS W RZESZOWIE – UNIWERSYTET RZESZOWSKI
TW „PAWEŁ” - MAREK MRÓZ, ur. 18.05.1944, syn Józefa, adiunkt Wydz. Ekonomii.
TW „MICHAŁ” - ANTONI BEWSZKO, ur. 22.04.1937, syn Józefa, był wyjątkowo gorliwym tajnym współpracownikiem, aktywnym członkiem PZPR doktor prawa, był nauczycielem akademickim na Wydział Prawa i Administracji oraz na Wydziale Zarządzania i Marketingu, obecnie na emeryturze jest radcą prawnym, ekspertem Polskiej Izby Ekologii, jego specjalność: prawo ochrony środowiska, doradcą samorządowym oraz "komentatorem aktualnych wydarzeń w kraju" w lokalnych mediach, wykłada także na prywatnej wyższej uczelni w regionie, posiada Firmę Handlowo-Usługową Pośrednictwa Prawnego i Gospodarczego ANIR - Stalowa Wola
 ... cdn zapewne nastąpi, nie wiadomo tylko, kiedy.
 
* - Dziesięć lat milczałam o okolicznościach choroby i śmierci Jacka Kalabińskiego, korespondenta „Gazety Wyborczej” w Waszyngtonie w latach 1991 – 1997. Uważałam, że nie mam moralnego prawa oceniać postępowania innych. Zarazem było mi bardzo trudno przez te dziesięć lat zapomnieć obraz Jacka w cierpieniu i chorobie - mówi żona Kalabińskiego.
Teraz przerywam milczenie sprowokowana „sprawą Maleszki”. W tej historii, jak w soczewce, skupia się dwuznaczność kryteriów, jakimi kieruje się kierownictwo „Gazety Wyborczej”. Z jednej strony „Gazeta” latami kryje, chroni i opłaca gangstera moralnego, jakim jest Maleszka, nazywając to „aktem miłosierdzia chrześcijańskiego” oraz stosowaniem kryteriów „socjalnych i humanitarnych”. Określa ponadto samą siebie jako „ofiarę”, a Maleszkę jako „tragiczną postać”.
Z drugiej strony to samo kierownictwo „Wyborczej” pozbawiło pracy swojego wieloletniego korespondenta Jacka Kalabińskiego, gdy był śmiertelnie chory i Jego życie zbliżało się do końca. Wobec Jacka Kalabińskiego „GW” nie zdobyła się ani na „akt miłosierdzia chrześcijańskiego”, ani na zastosowanie kryteriów „socjalnych i humanitarnych”.
Jacek umarł w wieku 59 lat, 24 lipca 1998 r. Chorował półtora roku. Zaczął pluć krwią, kiedy wreszcie w lutym 1997 dał się zawieźć do szpitala. Spędził tydzień na reanimacji. Każdego dnia ważyło się Jego życie. Drugi tydzień spędził na oddziale onkologicznym. Tu amerykańskiego korespondenta „Gazety Wyborczej” odwiedził bawiący w Waszyngtonie Adam Michnik. Miał okazję na własne oczy zobaczyć, jak ciężki jest stan Jacka. Michnik, żegnając się ze mną przy szpitalnej windzie, powiedział: „Jesteś dzielna. Dasz sobie radę”.
Znaczenie słów Michnika zrozumiałam w pełni miesiąc później. Wtedy, miesiąc po wyjściu Jacka ze szpitala, 24 marca 1997 r., zadzwoniła do Niego Helena Łuczywo, zastępca Adama Michnika. Rozmowa przebiegła następująco (co przepisuję z diariusza, bo pamięć jest ułomna):
Helena Łuczywo: Jak się czujesz?
Jacek Kalabiński: Lepiej. Właśnie szykuję się wrócić do pisania.
Helena Łuczywo: Nie musisz. Właśnie dyskutowaliśmy tu w redakcji i zdecydowaliśmy, że „Gazeta” nie może ponosić ryzyka trzymania nieubezpieczonego korespondenta.
Jacek Kalabiński: ??
Helena Łuczywo: Zaraz dostaniesz faksem zwolnienie. Widzisz, nie jesteśmy bezwzględnymi kapitalistami, tylko humanitarnymi demokratami, dlatego nie dzwoniliśmy do ciebie w lutym, kiedy gorzej się czułeś.
Jacek Kalabiński został pozbawiony pracy i poczucia bezpieczeństwa, gdy potrzebował go najbardziej. Helena Łuczywo usiłowała namówić Jacka do jak najszybszego powrotu do Warszawy, nie oferując żadnego konkretnego stanowiska w „Gazecie”. Powiedziała: „jak przyjedziesz, to pogadamy”. Była głucha na argumenty kontynuowania leczenia na miejscu, w Stanach. Na to, że rok szkolny naszej – wówczas 13-letniej – córki kończył się w czerwcu, że zlikwidowanie domu i przeprowadzka wymagają czasu i sił.
A Jacek był chory. Bardzo chory. Ale mimo to stale i dużo pracował. Inaczej nie potrafił. Z humanitarną pomocą przyszła Jackowi „Rzeczpospolita” w osobach Maćka Łukasiewicza i Kazia Dziewanowskiego. Gdy umierał 24 lipca 1998, od trzech tygodni był na etacie w tym dzienniku. Umarł przed ekranem komputera z zaczętą korespondencją. Przedtem nadał codzienną korespondencję do polskiej sekcji stacji BBC. O Jego profesjonalizmie mówi to, że w tej ostatniej korespondencji nie było słychać stojącej przy Nim śmierci. Umarł 15 minut później. Miał 59 lat.